Szczęśliwa


Witajcie!!!

Ludzie ostatnio patrzą na mnie jak na dziwaka, a ja jestem po prostu (dobra, to wcale nie jest takie "po prostu") nieziemsko szczęśliwa. Nie wiem tak naprawdę, co jest skutkiem, a co przyczyną. Te dwa doświadczenia pojawiły się w moim życiu niemalże równocześnie. Nie jestem w stanie powiedzieć Wam wprost, dlaczego ostatnio tak wszyscy się dziwią, gdy ze mną rozmawiają, choć zapewne część powodów znajdziecie w poniższym tekście. Dzisiaj jednak bardzo bym chciała pokazać Wam szczyptę mojego szczęścia.


Wstaję rano i podziwiam budzący się do życia świat. Zachwycam się wschodzącym słońcem. Witam kolejny dzień i wpuszczam do pokoju pierwsze promienie tego wspaniałego poranka. Do niedawna wstawałam o późniejszej godzinie, ale już od ponad miesiąca przestawiam mój zegar biologiczny (na 5:25, choć on nadal walczy chociaż o dodatkowe piętnaście minut) i budzę się wcześniej. Przez jakiś czas to ja czekałam na słońce i witałam je z ogromnym uśmiechem na twarzy. Teraz już znowu ono zaczyna wstawać przede mną, a pierwsze, co czuję po wyłączeniu budzika to promyki, które wyciąga w moją stronę. I w takie dni naprawdę aż chce się wstawać. Nie robię tego, bo muszę. Wstaję, bo chcę pobiegać, poczytać książkę, na którą nie mam czasu w ciągu dnia, porozmyślać bez pośpiechu o swoim życiu, ugotować coś pysznego.

Jeszcze tutaj wrócę!

Moi cudowni!
Przez ostatni miesiąc nie działo się tutaj nic nowego. Nie pojawił się żaden nowy wpis, moja aktywność na Waszych blogach też spadła do zupełnego minimum, zostawiłam sobie dosłownie kilka, które są mi najbardziej bliskie... ale nie dlatego, że coś się stało po ostatnim wpisie. Absolutnie na blogu nie stało się zupełnie nic, co mogłoby odciągnąć mnie od pisania. Ale w moim życiu już tak.

https://pixabay.com

Studia naprawdę mnie wciągnęły. Chciałabym być dobrym lekarzem, zarówno pod kątem umiejętności i wiedzy, jak i podejścia do pacjenta, dlatego nastawiłam się w 100% na odbiór wiedzy z tej dziedziny... na czym ucierpiał blog. Nigdy nie był on dla mnie na pierwszym miejscu, choć nie mówiłam też, że nie jest dla mnie ważny. Bo jest. Chociaż w ostatnim czasie myślałam inaczej. Miałam trudniejszy okres, przeszło mi nawet przez myśl usunięcie bloga, bo ciężko mi jest sklecić nawet kilka zdań, nie mówiąc o dłuższym sensownym wpisie. Ale byłam pod wpływem emocji i postanowiłam podjąć tę decyzję kiedy ochłonę. Po kilku rozmowach z ważnymi dla mnie osobami i po upływie kilku dni cieszę się, że tego nie zrobiłam. Tak, z pewnością zacznę tęsknić za pisaniem, a kiedy znowu zacznę mieć trochę czasu wolnego w mojej głowie pojawi się mnóstwo pomysłów na teksty. I wtedy żałowałabym, że nie mam dokąd wracać. Dlatego zostaję, nawet nie będę pisać o zawieszeniu, bo nie do końca będzie to zawieszenie. Po prostu potrzebuję jeszcze trochę czasu.

Pod ostatnim wpisem pojawiło się kilka ważnych dla mnie komentarzy, które na pewno chciałabym wziąć pod uwagę tworząc bloga w przyszłości. Może zmieni się lekko jego kształt, może odrobinę zboczę z tematyki, ale planuję nadal dzielić się z Wami uśmiechem i szczęściem. I dziękuję Wam za to, że mi to szczęście dajecie! Szczególnie tym osobom, które rozmawiają ze mną także poza komentarzami i naprawdę potrafią poprawiać humor. Jesteście bezcenni!

Przepraszam Was, że na razie nadal będą tu pustki, ale dzieje się teraz tyle, że nie potrafię wrócić do pisania. Ale na pewno wrócę, a nawet po długości wpisu sądząc prawdopodobnie szybciej, niż sama się tego spodziewam. 

Tymczasem jedynie mogę Was zachęcić do czytania poprzednich tekstów, obserwacji strony na Facebooku, gdzie co jakiś czas pojawiają się cytaty i inspiracje i po prostu cieszenia się życiem. W końcu zaczęła się prawdziwa wiosna! 
Do następnego razu!

Wasza Magda