Minimalizm w kobiecej torebce - czy to w ogóle jest możliwe?

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie mój M, który w piątek wieczorem zabrał się do przeglądania mojej torebki:
- Nie boisz się zabierać do poszukiwań w damskiej torebce?
- Ale wiesz… Ty w zasadzie nie masz takiej damskiej torebki.

Do lektury zachęcam nie tylko panie, ale także panów, którzy - być może od dawna - próbują walczyć z nieładem w torebce swojej kobiety.

źródło: pixabay.com

Ale wracając do piątkowego wieczora…

Filmy biograficzne - nie takie nudne?

Filmy biograficzne zazwyczaj kojarzyły mi się ze stratą czasu. I to wybitnie nudną stratą czasu. W dzieciństwie takich unikałam, w okresie gimnazjum i liceum wyśmiewałam, później zaczęłam podchodzić do nich z dużym dystansem. No dobrze, nie oszukujmy się, z dużym uprzedzeniem. No bo co ciekawego może być w oglądaniu filmu o jakimś człowieku, który żył w czasach, gdy „wszystko było lepsze” i nie było na świecie tyle przemocy, „złego Internetu” i chamstwa. Co może dać mi oglądanie filmu o kimś, o kim w zasadzie nie mam zielonego pojęcia i nigdy nie spotkam go w swoim życiu? A nawet jeśli bym spotkała, to zapewne i tak bym wzgardziła, bo zaczął mieszać się w sprawy, które zupełnie mnie nie interesują…

Jeszcze do niedawna widząc książki ze słowem „biografia” w tytule mój mózg włączał odruch obronny, a ziewaniem zniechęcał mnie nawet do wyciągnięcia ręki w kierunku półki. Podobnie było z filmami. Wszystko fajnie, kolorowy plakat, obsada nie najgorsza, temat ciekawy i nagle widzę „biograficzny”. O nie, po moim trupie.

źródło: pixabay.com

Dziękuję Ci 2017!

Dziękuję Ci 2017!

Dziękuję Ci za kochającą – jak co roku – rodzinę.

Za ich wsparcie, jakie otrzymuję każdego dnia, nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że sama dam sobie radę.

Dziękuję za akceptację, jaką dostaję i siłę do walki, którą mi przekazują.

Dziękuję za sukcesy na uczelni.

Za tegoroczne egzaminy, za naukę, którą dostałam.

Dziękuję za całą wiedzę, zarówno tę związaną z medycyną, jak i taką zwyczajną, życiową.

Dziękuję za wszystkie lekcje, które otrzymałam od przypadkowych ludzi na ulicy.

Dziękuję za każde spojrzenie pełne uśmiechu i wdzięczności.

Prawie straciłam głos i było mi z tym dobrze!

... czyli krótka historia o tym, jak drobne przeziębienie zaskoczyło nie tylko moją krtań, ale także podejście do życia.


Wszystko zaczęło się wieczorem, w poprzednią sobotę, a przynajmniej wtedy zauważyłam, że coś niedobrego dzieje się z moim gardłem. W zasadzie już wcześniej powinnam zwrócić uwagę na ostrzeżenia, które wysyłało moje przemęczone ciało, jak chociażby przespanie wszystkich budzików w sobotni poranek. To niestety mi się zdarza, ale właśnie tylko przy pogorszeniu stanu zdrowia. Tym razem jednak zignorowałam ostrzeżenie, choć na szczęście zbyt wiele złego z tego nie wynikło. Póki co.

źródło: pixabay.com

W każdym razie wróćmy do tematu. W niedzielę i poniedziałek prawie nie mówiłam, co w większości przypadków doprowadziłoby mnie do szału. Tym razem jednak było zupełnie inaczej.