Dziękuję Ci 2017!

Dziękuję Ci 2017!

Dziękuję Ci za kochającą – jak co roku – rodzinę.

Za ich wsparcie, jakie otrzymuję każdego dnia, nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że sama dam sobie radę.

Dziękuję za akceptację, jaką dostaję i siłę do walki, którą mi przekazują.

Dziękuję za sukcesy na uczelni.

Za tegoroczne egzaminy, za naukę, którą dostałam.

Dziękuję za całą wiedzę, zarówno tę związaną z medycyną, jak i taką zwyczajną, życiową.

Dziękuję za wszystkie lekcje, które otrzymałam od przypadkowych ludzi na ulicy.

Dziękuję za każde spojrzenie pełne uśmiechu i wdzięczności.

Prawie straciłam głos i było mi z tym dobrze!

... czyli krótka historia o tym, jak drobne przeziębienie zaskoczyło nie tylko moją krtań, ale także podejście do życia.


Wszystko zaczęło się wieczorem, w poprzednią sobotę, a przynajmniej wtedy zauważyłam, że coś niedobrego dzieje się z moim gardłem. W zasadzie już wcześniej powinnam zwrócić uwagę na ostrzeżenia, które wysyłało moje przemęczone ciało, jak chociażby przespanie wszystkich budzików w sobotni poranek. To niestety mi się zdarza, ale właśnie tylko przy pogorszeniu stanu zdrowia. Tym razem jednak zignorowałam ostrzeżenie, choć na szczęście zbyt wiele złego z tego nie wynikło. Póki co.

źródło: pixabay.com

W każdym razie wróćmy do tematu. W niedzielę i poniedziałek prawie nie mówiłam, co w większości przypadków doprowadziłoby mnie do szału. Tym razem jednak było zupełnie inaczej.

Fotorelacja: Królewski Ogród Światła

Witajcie moi cudowni!


Skoro Święta Bożego Narodzenia już za tydzień, a atmosferę da się wyczuć już praktycznie wszędzie, postanowiłam wrzucić jej szczyptę także na bloga. Poza tym już naprawdę dawno nie wstawiałam fotorelacji, dlatego dzisiaj koniecznie muszę nadrobić zaległości.


Królewski Ogród Światła mieści się przy pałacu w Wilanowie. Jest to wystawa w pałacowych ogrodach, w której małe lampeczki układają się w dziesiątki ciekawych kształtów i ozdób. W ogrodzie możemy znaleźć pięknie przyozdobione altanki, ale także "świetliste rzeźby", stworzone specjalnie na tę wystawę.


Na fasadzie pałacu wyświetlane są także świetlne mappingi - trójwymiarowe pokazy, złożone ze świateł, dźwięków i obrazu. Mówiąc prościej: coś cudownego!

Zapraszam Was na krótką wycieczkę po iście Królewskim Ogrodzie Światła!

Jeśli coś robisz - rób to całym sercem.

Multitasking jest przereklamowany i mówię to ja, jeszcze nie tak dawno ogromna fanka wielozadaniowości. Ostatnio miałam wiele sytuacji, w których życie pokazało mi, w jak wielkim błędzie byłam. Nie zrozumcie mnie źle: nie uważam, że nie da się robić kilku rzeczy jednocześnie. Jak najbardziej, da się. Ale zupełnie nam się to nie opłaca.


Dotychczas uważałam, że my kobiety mamy się czym pochwalić, bo – w przeciwieństwie do mężczyzn - potrafimy się skupić na wielu rzeczach jednocześnie. Guzik prawda, że tak delikatnie powiem. Zbyt dumna, by przyznać się do niedoskonałości tego systemu, brnęłam stosując multitasking podczas wykonywania większości codziennych czynności. I zaczęło się to na mnie odbijać zupełnie inaczej, niż mogłabym się tego spodziewać.

Miałam pokochać jesień... i wyszło jak zwykle.

Odkąd pamiętam nie lubiłam jesieni...


Tak, powtarzam się. Już kiedyś mogliście to przeczytać, prawda? Mam na myśli początek jesieni, kiedy w tym poście opisałam Wam moje plany na oczarowanie się tą kolorową porą roku. Co z tego wyszło? Planowałam napisać to za jakieś pół miesiąca, ale skoro śnieg - resztki bo resztki, ale dla mnie nadal jest to śnieg - leży na chodniku już czwarty dzień z rzędu, to najwyższy czas pożegnać jesień. Nareszcie!


Chciałam się oczarować, a nie rozczarować.


Po wakacjach wróciłam na studia i pochłonęły one znaczną większość mojej jesieni. I zaczęłam się zastanawiać co mogę zrobić, aby mimo wszystko zachwycić się tą porą roku i polubić ją, mimo ochłodzenia, brzydkiej pogody i przygnębiającej atmosfery. Chciałam cieszyć się życiem. Łatwo powiedzieć, prawda?

Organizacja pod lupą: 60:40

Dzień (bardzo) dobry po krótkiej przerwie! 


Witam Was wszystkich, którzy z niemałą cierpliwością czekaliście, aż na blogu pojawi się kolejny wpis. Witam także tych, którzy na bloga zajrzeli dziś po raz pierwszy, tym radośniej, że jest Was tutaj coraz więcej! Nigdy nie planowałam pisać dla statystyk, ale fakt, że liczba moich czytelników rośnie, naprawdę potrafi ucieszyć i zmotywować. Jak chyba każdego blogera.☺

W ostatnim czasie miałam mam zupełne urwanie głowy, ale nie mogłam się już doczekać powrotu do pisania. Co dzisiaj dla Was przygotowałam? Kolejny wpis na temat organizacji czasu.

źródło: pixabay.com

Komentarze do ostatniego posta w tym temacie bardzo mnie zaskoczyły.


Myślałam, że nauka/praca z metodą POMODORO jest znana, a okazuje się, że wiele osób o niej nie słyszało. Postanowiłam poszperać troszkę w sieci i poszukać innych popularnych, mniej lub bardziej skutecznych, polecanych i lubianych metod zarządzania czasem. Dlatego tym razem przedstawiam Wam technikę, która potocznie nazywana jest 60:40.

Przerwa

Dziś bardzo krótko. Organizacyjnie.
Zbyt wiele spraw nałożyło mi się na raz na uczelni, dlatego na tydzień muszę zrobić przerwę od pisania postów. Mam nadzieję, że tydzień wystarczy i że wkrótce wrócę do Was z kolejnymi pozytywnymi wpisami. :)

Trzymajcie za mnie kciuki!

PS. Zachęcam do lektury poprzednich wpisów, zwłaszcza artykułu o szczęściu, którego tworzenie dało mi mnóstwo satysfakcji. Jestem z niego dumna. A co! ☺

Strona na Facebooku będzie nadal aktywna, mam nadzieję, że spodobają się Wam wybrane przeze mnie cytaty ☺


Cudownego tygodnia!
Magda

Organizacja pod lupą: POMODORO

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym zająć się pewną techniką, stosowaną przeze mnie do nauki i innych prac, o której wielokrotnie mieliście okazję usłyszeć na moim blogu. Mam oczywiście na myśli POMODORO, które jest jedną z najpopularniejszych technik zarządzania swoim czasem. Jak poprawnie zastosować tę metodę? Jakie są jej wady i zalety? Czy nadaje się dla Ciebie? O tym wszystkim będziecie mogli przeczytać dzisiaj na blogu! 
Zapraszam!

Twój przepis na szczęście

Witajcie!

Jak wiele można powiedzieć w trzech zdaniach? Wydawać by się mogło, że bardzo wiele. Niejednokrotnie możemy zawrzeć w nich naprawdę dużą ilość emocji, opis sytuacji, sporą dawkę informacji. Ale czy na każdy temat da się łatwo wypowiedzieć w trzech zdaniach?

Jakiś czas temu postawiłam blogerom i blogerkom wyzwanie. 

Poprosiłam ich, aby napisali mi swój przepis, prosty sposób na szczęście. Wiecie, że lubię wyzwania, dlatego musiałam dać tutaj pewne ograniczenie. Ilościowe. Trzy zdania. Dokładnie trzy. Nie mniej, nie więcej. Masz tylko tyle, albo aż tyle, aby napisać o tym, jak odnaleźć szczęście w swoim życiu. Jeśli czujesz się na siłach, dołącz do tego wyzwania i napisz w komentarzu swój sposób na szczęście. Oczywiście limit zdań dotyczy także i Ciebie☺. Ostrzegam: niektórzy zgłaszali, że 3 zdania to zbyt mało, a ja uważam, że o szczęściu mogłabym pisać książkę i zapewne nadal nie wyczerpałabym tematów.

źródło: pixabay.com

Ale przejdźmy już do wypowiedzi:

Cudowna monotonia

Wracam do siebie każdego dnia tą samą drogą. 

Nawet jeśli byłam w innej części miasta, to ostatni kilometr pokonuję pieszo, codziennie wzdłuż tych samych sklepików i zapomnianych budynków. A może one nie są zapomniane, tylko po prostu ja za bardzo boję się im przyjrzeć. Regularnie robię zakupy w tym samym sklepie. Wiem już, który kasjer jest miły, kiedy ktoś ma gorszy dzień, o której godzinie jest największa kolejka. Staram się za każdym razem poza „do widzenia” życzyć im także miłego dnia. Czasami odpowiadają. Czasami.



Popijam kawę z ulubionego kubka.

Jeśli mam możliwość, to zawsze jest to ten sam kubek. Kupiłam go kilka miesięcy temu i od tamtego czasu nie ma dnia, żebym nie napełniła go gorącym napojem. Napis głosi: „Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga”.  Nieważne, czy są to trudności na uczelni, złe samopoczucie, porządniejsze przeziębienie czy po prostu dzień, w którym nie mogę się zupełnie skupić, a tak wiele chciałam zrobić. Na wszystkie te drobne trudności rozwiązaniem jest kawa wypita z tego kubka. Na większe problemy dodatkowo potrzebuję czasu na rozmyślanie, skupienie, modlitwę, aby znaleźć wyjście z sytuacji. Rozwiązanie zawsze się pojawia.

Książki, które zmieniają moje życie #2

Cudownie, że tutaj jesteście!


Zaczynając dwa tygodnie temu serię związaną z najważniejszymi książkami mojego życia, miałam wiele planów. Jednym z nich było rozłożenie serii w czasie, aby nie znudzić Was tego typu wpisami, ale jednocześnie bardziej docenić autorów. Co rzadkie czyta się chętniej. Wszystko zmieniło się w weekend, kiedy dowiedziałam się o spotkaniu z pewną wspaniałą autorką...


Ale zacznijmy od początku.


Cud nowego życia

Czasami w życiu każdego z nas zdarzają się chwile, że zupełnie nie wiemy, o czym mamy pisać. Niezależnie od tego, czy tworzymy bloga, książkę, wiersze, opowiadania... bywają dni "bez weny" i tego się nie przeskoczy. Po prostu tak jest. Zdarzają się także chwile, w których wystarczy drobny impuls, mocniejsze emocje, a tekst pisze się sam. Wiesz, że musisz podzielić się tym, co masz w sobie. I tak jest u mnie tym razem.

pixabay.com

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że na tym blogu nie wspomniałam jeszcze nic o maluszkach. Osoby, które mnie lepiej znają, wiedzą doskonale o moim szaleństwie na punkcie dzieci. Mam do nich słabość, ba, ja mam bzika na punkcie dzieciaczków. Wybaczcie te liczne zdrobnienia, ale pisząc o dzieciach nie mogę pohamować wszystkich pozytywnych emocji, które we mnie siedzą. Zapewne te zdrobnienia będą pojawiać się do końca wpisu, więc jeśli już zaczęły Cię wkurzać, to dla swojego dobra PRZERWIJ LEKTURĘ! A jeśli nie... zapraszam dalej.☺

3 NAJ - październik 2017 + podsumowanie fotowyzwania

Cześć!


Ostatnio zmienialiśmy czas, dzisiaj zmieniamy strony w kalendarzu... a to oznacza podsumowanie miesiąca, czyli październikowe "3 NAJ". Tym razem do typowych kategorii "naj..." chciałabym dodać podsumowanie wyzwania fotograficznego, tak, aby zebrać Wam cały mój miesiąc w pigułce. 

Czekam już na możliwość napisania kolejnego wpisu związanego z pozytywnym myśleniem, dlatego nie będę rozdrabniać października na osobne posty. 



Jeśli chcielibyście poznać poprzednie wpisy z serii "3 NAJ" wystarczy kliknąć w poniższe linki:
3 NAJ - lipiec 2017

Kilka słów wstępu


Październik był dla mnie dużym wyzwaniem, głównie za sprawą początku roku akademickiego... Wielu z Was wie o czym mówię: załatwianie papierów, dokupywanie książek, bieganie za podpisami z poprzedniego roku do indeksu, konieczność zmiany trybu życia i powrotu do intensywnej nauki. To wszystko sprawiło, że moja organizacja czasu niestety momentami nie była prosta, często z dnia na dzień zmieniałam wizję przeżycia tego miesiąca i plany na kolejne dni. 

Książki, które zmieniają moje życie #1

Dzisiaj przychodzę do Was z krótkim, lekkim postem, zapoczątkowującym nową serię na moim blogu. Chciałabym co jakiś czas pokazywać Wam książki, które zmieniają moje myślenie o życiu i działanie w świecie. Co jakiś czas dobrze jest przeczytać coś motywującego i skłaniającego do przemyśleń, a następnie podzielić się tym z resztą świata, bo czemu by nie? ☺


Nie przedłużając już - co byłoby zupełnie w moim stylu, ale dziś wyjątkowo nie mam na to czasu, mam nadzieję, że mi wybaczycie - przejdźmy do numeru 1 na mojej liście:

Zrób z dzisiejszego dnia najlepszy dzień swojego życia!


Jak powinien wyglądać najlepszy dzień Twojego życia?



Przez większość swojego życia miałam wrażenie, że najlepszy dzień mogę przeżyć tylko jeden raz. No bo przecież skoro jest najlepszy, to musi być idealny, od dawna zaplanowany, wręcz wymarzony. Całe życie czekałam na dzień, o którym będę śnić po nocach, a w ciągu dnia będę uśmiechać się na jego wspomnienie.


Czekałam, czekałam i czekałam. Eliminowałam z pamięci dobrze przeżyte dni, gdyż żaden z nich nie był idealny. A później łatwo łapałam jesienną chandrę i gorszy nastrój. Ciekawe spotkania przynosiły chwile radości, ale bardzo krótkotrwałe... w końcu nadal czekałam na ten jedyny, wyjątkowy dzień.

Jakiś czas temu zrozumiałam coś bardzo ważnego: nie muszę wybierać w życiu tylko jednego najlepszego dnia. Od tego czasu codziennie daję sobie nową szansę. 

Jak przetrwać na studiach?

Studia są - dla wielu osób - pewnym szczególnym etapem życia. Nierzadko wiążą się one z przeniesieniem do innego miasta, oderwaniem (przynajmniej częściowym) od rodziny i rozpoczęciem nieco bardziej samodzielnego trybu życia. Oczywiście jest też wiele osób, które studia podejmuje w rodzinnym mieście, przez co zmiany stylu życia są u nich znacznie mniej drastyczne, a czasami wręcz niezauważalne. 


Studia - jak sama nazwa wskazuje - są od studiowania. Przynajmniej w teorii tak to powinno wyglądać. I chociaż samo "studiowanie" dla wielu z nas oznacza coś zupełnie innego, to okres studiów wiąże się zawsze z nowymi znajomościami, zmianą przyzwyczajeń, spełnianiem kolejnych marzeń i często przygotowaniem do przyszłej pracy. Studia są wspaniałą przygodą, ale aby ją przetrwać musimy pamiętać o kilku ważnych rzeczach. 

3 efekty, za które pokochasz aktywność fizyczną

Temat ćwiczeń wydaje się być bardzo popularnym, wręcz oklepanym, ale jednak sport jest bardzo ważnym elementem naszego życia. Powszechnie wiadomo, że aktywność fizyczna poprawia naszą sylwetkę, wpływa korzystnie na zdrowie i psychikę oraz jakość naszego życia. Ale te hasła - choć wielokrotnie powtarzane - rzadko są wyjaśniane i ostatecznie wiele osób nadal nie wie, po co ma się zmuszać do ćwiczeń.



Dzisiaj postanowiłam zmierzyć się z tym popularnym tematem i przedstawić Wam moją serdeczną przyjaciółkę: aktywność fizyczną, pokazując kilka jej zalet - także ze strony medycznej. Uznałam, że na moim blogu nie może zabraknąć artykułu na temat ruchu i jego zdrowotnych (i nie tylko) korzyści, zwłaszcza jesienią. Ta pora roku sprawia, że nasze lenistwo staje się silniejsze od różnego rodzaju motywacji, a pogoda zostaje uznana za główną wymówkę dla zaprzestania uprawianiu sportu. 

Jak poprawnie przywitać w szpitalu studenta medycyny? - kilka słów o mojej bohaterce


Jak zapewne wiecie, a przynajmniej większość z Was już wie, niedawno zaczęłam trzeci rok na kierunku lekarskim, a co z tym się wiąże: długo wyczekiwane zajęcia kliniczne, pierwsze bardziej regularne zajęcia na oddziale. Mają one swoje plusy i minusy, aczkolwiek z pewnością znajdziemy znacznie więcej tych pierwszych. Przecież na to - jako studenci medycyny - czekamy dwa lata i to właśnie to chcielibyśmy robić w przyszłości. 



Osobiście bardzo cieszyłam się na kontakt z pacjentem, chociaż nie będę kłamać: pierwsze dni owiane były tajemnicą, nutką niepewności, momentami wręcz strachem. Największe zaskoczenie pojawiło się jednak jeszcze przed wejściem na oddział. Jest to coś, co teraz wywołuje we mnie mnóstwo radości, a wchodząc do szpitala czekam już na te słowa. Czekam na ten głos. Na naszą panią szatniarkę. 

"Miłego dnia! 

Powodzenia pani doktor słoneczko,

moja gwiazdko poranna. 

Dużo zdrówka życzę."

Jesień w obiektywie #1

Witajcie moi cudowni!


Jak Wam mija jesień? Moja na razie jest - o dziwo - dosyć przyjemna. Bardzo się z tego cieszę, gdyż oznacza to nie mniej, nie więcej, tylko dokładnie to, że w końcu mogę się z nią polubić. Mam nadzieję, że właśnie tak się stanie.

Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis ze świeżutkimi jesiennymi zdjęciami. Już dawno na blogu nie pojawił się wpis typowo fotograficzny, dlatego postanowiłam to nadrobić. 

Miłego oglądania!


O(d)czarować się jesienią

Jesień od dawna jest dla mnie najmniej lubianą porą roku, ba, ja po prostu jej nie cierpię. Jeśli jeszcze miesiąc temu ktoś z Was powiedziałby mi, że jesień jest piękna, zaśmiałabym się prosto w twarz, popatrzyłabym ze zdziwieniem i zapewne bardzo szybko bym odeszła. Czas między latem a zimą od zawsze kojarzy mi się bardzo negatywnie: szare ulice, deszczowa pogoda, krótsze, pochmurne dni i kałuże na chodnikach. Jakby tego było mało dochodzi sezonowa depresja, chandra, duża ilość nauki, wszelkie wakacyjne wspomnienia okazują się być bardziej odległe, niż to możliwe, a tęsknota za następnymi wakacjami ciągnie się w zasadzie w nieskończoność. Jesień to dla mnie także zmiana ubrania: z kolorowych bluzek, letnich sukienek na grube swetry, stonowane kolory i te okropne kurtki... Tym razem powiedziałam sobie:

DOSYĆ TEGO! 


Jako autorka bloga o pozytywnym podejściu do życia i motywacji do działania, ale także jako kobieta, która po prostu ma już dosyć narzekania (tak, to możliwe drodzy panowie) postanowiłam wziąć się w garść i zmienić swoje nastawienie do jesieni. I mimo, że ten plan trwa - póki co - dosłownie kilka dni, to już widzę efekty. Do końca jesieni planuję nie tylko ją polubić, ale wręcz się nią oczarować. Albo odczarować (swoje krytyczne podejście oczywiście), jeśli ktoś woli, gdyż bez szczypty magii tak duża zmiana wydawać by się mogła niemożliwa. 



Jeśli Ty także nie przepadasz za jesienią i chcesz spróbować coś z tym zrobić lub po prostu poszukujesz inspiracji na najbliższe dwa miesiące - koniecznie zerknij na listę poniżej
Przygotowałam dzisiaj kilka propozycji, które pomogą Ci - ale także i mnie - o(d)czarować się jesienią.

3 NAJ - wrzesień 2017


Witam Was serdecznie w pierwszym październikowym wpisie!

Jesień trwa i jest to informacja systematycznie potwierdzana ze wszystkich stron. Zaczyna się rok akademicki, a to kolejny powód do tego, by jeszcze na chwilę powrócić do wakacji, dokładniej mówiąc: do wrześniowych wakacji. Przygotujcie gorącą herbatę lub kawę i usiądźcie wygodnie. Zapraszam Was na kolejny wpis z serii "3 NAJ".



Część z Was zapewne widziała już na tym blogu lipcowe "3 NAJ", ale dla osób od niedawna czytających moje wpisy chciałabym przypomnieć założenia tej serii. Jest to moje wydanie podsumowań miesiąca - zamiast ilości przeczytanych książek, ulubionych kosmetyków lub statystyk blogowych chciałabym podzielić się z Wami tym, co staram się umieszczać we wszystkich blogowych wpisach: radością, inspiracjami i motywacją do działania. Jak sama nazwa wskazuje są to trzy sytuacje, które w danym miesiącu wywołały we mnie najwięcej emocji: NAJpiękniejsze miejsce, NAJciekawsze wydarzenie, NAJbardziej ekscytująca chwila. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tutaj coś dla siebie. ☺

Nigdy nie zostanę lekarzem - czyli moja przygoda z medycyną

Do końca drugiej klasy gimnazjum nie miałam pojęcia, kim chcę zostać. Z podziwem patrzyłam na koleżanki, które już wtedy planowały swoją przyszłość, mając jednocześnie świadomość, że ja sama nie wiem, co chciałabym zrobić ze swoim życiem. Zapewne każdy z Was był kiedyś w tym samym punkcie. Chociaż podobno niektórzy „od zawsze” wiedzą, co będą robić w przyszłości…


Myślałam o architekturze, pisaniu, matematyce, rozważałam nawet studia prawnicze – choć historii nigdy nie lubiłam – i technikum gastronomiczne, a co! Słowa „wszystko, byle nie iść na medycynę” były swego rodzaju mantrą, którą powtarzałam zawsze, gdy pojawiał się temat mojej przyszłości.
I pewnego dnia, ni z tego, ni z owego postanowiłam: zostanę lekarzem. Moja decyzja nie była poparta żadnymi konkretnymi argumentami poza jednym: czuję, że chcę leczyć ludzi. Tylko tyle i aż tyle.

Zostaw lenia pod kołdrą - bezkofeinowy zastrzyk energii o poranku

W moim życiu czytałam bardzo wiele na temat snu. Będąc już na studiach medycznych zapisałam się na fakultet z medycyny snu, głównie mając nadzieję na wyciągnięcie wielu porad i informacji praktycznych do zastosowania w przyszłości w swoim życiu. Poznane przeze mnie informacje są jak najbardziej rzetelne, ale często mało praktyczne. Dzisiaj chciałabym przedstawić garść zarówno jednych, jak i drugich informacji.


5 sposobów na poprawę efektywności pracy

Czy Ty także masz wrażenie, że czas w Twoim życiu znacznie przyspieszył i nie potrafisz wyrobić się ze wszystkimi zaplanowanymi czynnościami?

Czy Twoja doba ma tylko 24 godziny, choć od pewnego czasu bezskutecznie próbujesz wydłużyć swój dzień?

Czy Twój zapas energii kończy się zawsze wtedy, gdy siadasz do nauki lub zabierasz się do pracy?

Jeśli na chociaż jedno z powyższych pytań odpowiedziałaś(eś): TAK, to ten wpis jest dla Ciebie!


Miłość, ukojenie, pragnienie śmierci - czyli co daje mi wiara?

Dzisiaj temat wybitnie kontrowersyjny, czyli wsadzamy kij w mrowisko. I to nie byle jaki kij, gdyż temat Boga wydaje mi się jednym z najbardziej subiektywnych i dyskusyjnych problemów. Nie lubię unikać trudnych i niewygodnych tematów. Liczę dziś także na Twoją odwagę.



Bardzo długo zbierałam się do stworzenia tego wpisu, ale nie dlatego, że ten temat może Was zniechęcić. Powód jest zupełnie inny: w moim słowniku nadal brakuje wielu słów, których chciałabym użyć do określenia Boga. Obawiam się jednak, że nigdy ich nie znajdę, gdyż takie określenia po prostu nie istnieją. A najlepsze z istniejących można znaleźć w Biblii.

Wszyscy powinni stać się perfekcjonistami?

Z natury jestem perfekcjonistką.


Od tego muszę zacząć i piszę to – niestety – z lekkim żalem. Odkąd zaczęłam samodzielnie czytać, rysować i gotować, muszę wszystko robić najlepiej. Od zawsze muszę czytać najszybciej, pisać najładniej, gotować najsmaczniej, śpiewać bez zawahań i uczyć się bez potknięć. Muszę. Inaczej nie jestem w stanie niczego zaakceptować, a przynajmniej w teorii tak to działa. Bo przecież nigdy nie jest bezbłędnie i najlepiej. I choć zazwyczaj daję z siebie sto procent, to wiem, że mogłabym dawać dwieście. Powinnam starać się bardziej, uczyć więcej, ćwiczyć systematyczniej…  Od długiego czasu z tym walczę, choć czasami walka okazuje się być bardzo nierówna.

źródło: www.linkedin.com


Nie mierz życia czasem, który Ci uciekł

Jak wygląda Twój przeciętny dzień?



Budzisz się, wstajesz, ubierasz. W pośpiechu jesz śniadanie i biegniesz na zajęcia lub do pracy, po drodze rzucając kilka razy „dzień dobry” do sąsiadek. Jedna odpowiada. Tylko jedna. Wracasz zmęczona po całym dniu i nie masz już na nic siły, a przecież jeszcze musisz tyle zrobić w domu… Biegniesz do sklepu. Robisz zakupy, gotujesz cokolwiek na obiadokolację, byle by zdążyć przed snem. Przeglądasz pocztę, usuwając większość zbędnego spamu. Przez kilka chwil rozmawiasz ze swoim facetem. W końcu myjesz się i kładziesz spać.  Później kolejny i kolejny dzień. I w końcu ktoś pyta Cię na ulicy, czy jesteś szczęśliwym człowiekiem, a Ty – niezależnie od tego, co mu odpowiesz – masz w głowie tylko ten pośpiech i obowiązki.

Oddycham

Oddycham.

Szybko i głośno nabieram powietrze. Płytkie oddechy, z których płuca wydają się wybierać każdą cząstkę dostępnego tlenu. Biegnę przed siebie. Uwielbiam ten stan wyczerpania, gdy poza oddechami i naczyniami pulsującymi w okolicy skroni mój organizm nie przekazuje mi żadnych innych informacji. Biegnę, nie mając siły na żadne narzekanie, rozmyślanie o problemach ani obowiązkach, które czekają po powrocie. Biegnę przed siebie i nic więcej się w tej chwili nie liczy. Podziwiam życie... 
Wdech. Wydech. Wdech.

Każdy z nas potrzebuje pochwały

Ludzie dzielą się na dwie grupy: takich, którzy chcą i lubią być chwaleni i takich, którzy się do tego nie przyznają. Do tej pierwszej grupy z pewnością zaliczymy większość przedstawicielek płci pięknej, które zakładając nową sukienkę czy wracając od fryzjera czekają tylko na moment, kiedy zostaną pochwalone. I wielokrotnie możemy się nietypowo uśmiechać, częściej poprawiać włosy, dotykać delikatnie materiału sukienki, a mężczyzna i tak się nie domyśli. Bo nie został uprzedzony, a nie zawsze zwraca uwagę na takie drobne, ba, istotne zmiany. Ale podobno instrukcja obsługi kobiety w tym wypadku jest dosyć prosta. Trzeba pochwalić jej wygląd, powinno się to robić jak najczęściej, przecież właśnie dlatego starają się tak dobrze wypaść.

źródło: http://www.techbyte.pl

7 sposobów na zmotywowanie się do nauki

Witajcie!


Na wielu blogach pojawiają się od jakiegoś czasu - z powodu zbliżającego się roku szkolnego - posty z serii "Back to school". I, mimo że liceum skończyłam już jakiś czas temu, często te posty nadal mnie inspirują, za co blogerom bardzo dziękuję. Z powodu wszechobecnego klimatu końca wakacji też chciałabym dać Wam coś od siebie właśnie w tym temacie. 



Czym byłaby szkoła bez nauki?


Chciałabym zająć się dzisiaj samą nauką, a właściwie motywacją do niej. Dlaczego tak zależy nam na tym, by nosić piękne zeszyty, ciekawe przybory szkolne, po co instalujemy nowe aplikacje, kupujemy (nie)zbędne rzeczy, jeśli nie dla efektywniejszej nauki i czerpania przyjemności ze szkoły?
Znam naprawdę niewiele osób, którym przyjemność sprawia sam moment uczenia się, ale zdecydowana większość z nas cieszy się z późniejszych efektów i sukcesów. Też tak masz? Jak zatem zmotywować się do nauki, by móc korzystać później z tego, co nam dała?

Organizacja biurka

Witajcie!

Wielkimi krokami zbliża się rok szkolny, chwilę później rozpocznie się także i akademicki, a co z tym związane: nauka. Jako że nauka zajmuje wiele godzin dziennie w planie każdego ucznia (i wielu studentów) to właśnie specjalnie przeznaczonym dla niej miejscem chciałabym zająć się w dzisiejszym poście. 
Ale czy na pewno?


To, co mnie porusza...


To, co mnie porusza...


Chwila, gdy siedzę na ławce w parku. Obserwuję fruwające wokół ptaki, dzieci bawiące się na trawie z radosnymi rodzicami w ten wolny od pracy dzień, sroki wydłubujące z kosza na śmieci resztki jedzenia z pobliskiej restauracji McDonald's. Od kilku minut próbują dziobem otworzyć sobie przepełniony worek i w końcu przez małą dziurkę z boku wyciągają kawałek frytki... 
Dzieci się śmieją w oddali, jedno z nich krzyczy, bo właśnie zostało złapane podczas zabawy w berka.  

20 pomysłów na cudowny wolny weekend

Witajcie!
Dzisiaj chciałabym przedstawić coś, co - mam nadzieję - przyda się każdemu z Was, niezależnie od wieku czy płci. Pracujesz, uczysz się ciężko, cały tydzień jesteś zabiegana i w końcu przychodzi ON: upragniony weekend. I nagle dezorientacja. Co masz zrobić? Z jednej strony tak wiele, z drugiej tak mało czasu. Odsypiasz deficyty snu, sprzątasz w domu... a później męczą Cię wyrzuty sumienia, bo nie masz siły na kolejny tydzień? Kiedyś często mi to towarzyszyło, ale systematycznie pracuję nad swoimi planami. Warto jest zrobić coś przyjemniejszego i bardziej produktywnego.


Poniżej przedstawiam Wam listę 20 pomysłów na wolny weekend, którą podzieliłam na kilka kategorii. Wybierz coś dla siebie i skończ z poczuciem zmarnowanego czasu.

Zagraj życie po swojemu

Witajcie!
Człowieka można opisać na wiele różnych sposobów. Bywają próby określenia cech charakteru, porównania do innych, mniej lub bardziej skuteczne sposoby poznania swojej prawdziwej osobowości...



A jeśli by spróbować z każdego z nas stworzyć utwór muzyczny? Piosenkę o odpowiednim dla nas tempie, indywidualnym brzmieniu i tekście? Gdyby melodia mogła ukazać nasze emocje, a każde z naszych przeżyć i wspomnień odbijało się w wydawanych przez instrumenty dźwiękach? Jaką piosenką byś był/była?

Fotorelacja: Tatry

"Życie nie składa się tylko z sumy oddechów, 
lecz chwil, które zapychają nam dech w piersiach."

I właśnie dziś chciałabym przedstawić Wam kilka miejsc, przez które zaparło mi dech w piersi. Nie tak dawno dzieliłam się z Wami fotorelacją z Wrocławia, który zachwycił mnie swoimi barwami i malowniczymi widokami (kto jeszcze nie widział - zachęcam do obejrzenia tego posta), a już pragnę pokazać Wam coś nowego. Tym razem więcej natury, mniej budowli i widoki jak z bajki...






Atmosfera, która pojawia się w górach jest dla mnie zawsze czymś, na co długo czekam. Podmuch wiatru na otwartej przestrzeni, zmęczenie w czasie drogi na szczyt i kolana narzekające podczas schodzenia... a mimo to uwielbiam.

Doceń tych, których masz.

Doceniaj tych, których masz... bo szybko możesz ich stracić. Nie. Nie będzie to kolejny post o tym, jak łatwo jest stracić bliską sobie osobę. Chociaż jest to prawda, to zdecydowanie nie chciałabym zaczynać od tak przygnębiającej myśli. Uważam, że relacje z innymi ludźmi są bardzo ważne, ba, niezbędne w naszym życiu, ale szantaż "bo możesz mnie stracić" nie jest dobry by to opisać. Nie jest wystarczający. 


Piszę tego posta z niewielkim wyprzedzeniem, leżąc na hamaku pod domem i wiecie co? Jestem szczęśliwa. Mocno gorące słońce, lekkie powiewy wiatru, radosna muzyka w tle, nie potrzeba mi nikogo, by leżało się przyjemniej. Tu i teraz JESTEM SZCZĘŚLIWA. Tak, człowiek potrafi być szczęśliwy sam. Mam wiele takich chwil, kiedy potrzebuję pobyć sama, ale nigdy samotna. To dwie różne rzeczy. 

Z drugiej strony jest tyle ludzi na świecie. Po co więc stale trzymać się kilku tych samych osób, zamiast cieszyć się poznawaniem nowych osób, różnorodnych charakterów i sposobów bycia, odrzucając bliskie sobie osoby? Jest wiele powodów, ale chciałabym przedstawić te - dla mnie - główne, które przypominają mi, jak ważne jest pielęgnowanie relacji z najbliższymi. 

3 NAJ - lipiec 2017


Cześć!
Lubicie podsumowania miesiąca? U mnie bywało z tym różnie. Czasami czytałam takie posty i zastanawiałam się, po co mi to wszystko? Po co mam wiedzieć, ile kto przeczytał książek, jakie filmy obejrzał, ile schudł? Później zaczęłam na to patrzeć z zupełnie innej strony: w podsumowaniach miesiąca lubimy się dzielić swoimi radościami i inspirować. Polecamy książki, do których chętnie byśmy jeszcze raz zajrzeli; filmy, które nas poruszyły; momenty szczęścia, które dają nam siłę do działania.


Idąc tym tropem z chęcią zaczęłam czytać różne podsumowania miesiąca u blogerów i wyciągać z nich jak najwięcej inspiracji i pomysłów na przyszłość dla siebie samej. I - mam nadzieję - moja nowa seria postów "3 NAJ" będzie Was motywować, choć niekoniecznie do robienia tego samego, co ja w danym miesiącu. Chciałabym zachęcić Was do czerpania szczęścia z zarówno tych dużych, jak i bardzo drobnych chwil radości; do działania w wolnym czasie i do spełniania swoich marzeń. Zróbcie ze swojego życia coś cudownego!

Tymczasem przechodząc już do tytułowego tematu wpisu: oto moje 3 NAJ z lipca 2017:

Dwie sekundy do szczęścia

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym przypomnieć Wam coś - mam nadzieję - pozytywnego i motywującego. Wiele razy mogliście zauważyć w moich wpisach, że jestem osobą energiczną i staram się do swojego życia wciągać jak najwięcej szczęścia. Wtedy dosłownie wkręcam się w obecną we mnie radość, mam dużo siły do działania i - co więcej - ochotę, by przekazywać to szczęście i tę pozytywną energię innym. Bywają jednak dni, kiedy do osiągnięcia tego szczęścia potrzebujemy wsparcia i dawki radości od innych. Taką dawkę jesteśmy w stanie przekazać drugiemu człowiekowi już w dwie sekundy. Ciekawe, prawda?


Fotorelacja: Wroclove

Cześć!

Przez ostatni tydzień na blogu nie pojawił się żaden wpis, ale już się Wam z tego tłumaczę i - ma nadzieję - zaraz to nadrobię. Wszystko z powodu wyjazdu do Wrocławia na wakacyjne praktyki. Postanowiłam połączyć pożyteczne z przyjemnym i popołudniami korzystałam z uroków tego miasta. Wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być we Wrocławiu, choć słyszałam o nim naprawdę wiele dobrego. W zasadzie same dobre rzeczy. Czym zaskoczyła mnie stolica Dolnego Śląska? Czy faktycznie jest tak wspaniała, jak ją opisują?




Nadzieja - jak jej nie kochać?

Nadzieja umiera ostatnia czy może nadzieja matką głupich? Takie dwie sentencje od długiego czasu przewijają się w moim życiu. Nie będę ukrywać, że pierwsza opcja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Ta druga wręcz wywołuje we mnie negatywne emocje. Ale jak jest właściwie z tą nadzieją? Opinie oczywiście są podzielone...



Okazuj serce bez okazji

Uwielbiam uśmiech.

Kiedy patrzę na grupę radosnych ludzi, często od razu sama staję się szczęśliwsza. Uśmiech potrafi zmienić każdego człowieka w piękniejszą wersję samego siebie. Nie tylko z zewnątrz. Ale najpiękniejszym uśmiechem jest ten, który pochodzi z głębi Ciebie. Wywołany prawdziwym szczęściem, miłością, potrafi promieniować na całkiem spore odległości. ☺  Zaraża innych, budzi w drugim człowieku szczęście i miłość...


Zorganizuj się! + DARMOWE PLANNERY DO POBRANIA

Zdarza Wam się wstawać rano z masą zadań i zajęć zaplanowanych na dany dzień, a wieczorem uświadamiać sobie, że większości z nich nie udało się zrealizować? Ba! Części prawdopodobnie nawet nie zaczęliście, prawda?


Ale może zacznę inaczej, będzie bardziej optymistycznie. Macie zapewne także takie dni, kiedy wykonujecie wszystko, co mieliście w planach. Każdy z nas ma. Są tylko dwa powody, dla których jesteśmy w stanie to zrobić: