Nigdy nie zostanę lekarzem - czyli moja przygoda z medycyną

Do końca drugiej klasy gimnazjum nie miałam pojęcia, kim chcę zostać. Z podziwem patrzyłam na koleżanki, które już wtedy planowały swoją przyszłość, mając jednocześnie świadomość, że ja sama nie wiem, co chciałabym zrobić ze swoim życiem. Zapewne każdy z Was był kiedyś w tym samym punkcie. Chociaż podobno niektórzy „od zawsze” wiedzą, co będą robić w przyszłości…


Myślałam o architekturze, pisaniu, matematyce, rozważałam nawet studia prawnicze – choć historii nigdy nie lubiłam – i technikum gastronomiczne, a co! Słowa „wszystko, byle nie iść na medycynę” były swego rodzaju mantrą, którą powtarzałam zawsze, gdy pojawiał się temat mojej przyszłości.
I pewnego dnia, ni z tego, ni z owego postanowiłam: zostanę lekarzem. Moja decyzja nie była poparta żadnymi konkretnymi argumentami poza jednym: czuję, że chcę leczyć ludzi. Tylko tyle i aż tyle.

Zostaw lenia pod kołdrą - bezkofeinowy zastrzyk energii o poranku

W moim życiu czytałam bardzo wiele na temat snu. Będąc już na studiach medycznych zapisałam się na fakultet z medycyny snu, głównie mając nadzieję na wyciągnięcie wielu porad i informacji praktycznych do zastosowania w przyszłości w swoim życiu. Poznane przeze mnie informacje są jak najbardziej rzetelne, ale często mało praktyczne. Dzisiaj chciałabym przedstawić garść zarówno jednych, jak i drugich informacji.


5 sposobów na poprawę efektywności pracy

Czy Ty także masz wrażenie, że czas w Twoim życiu znacznie przyspieszył i nie potrafisz wyrobić się ze wszystkimi zaplanowanymi czynnościami?

Czy Twoja doba ma tylko 24 godziny, choć od pewnego czasu bezskutecznie próbujesz wydłużyć swój dzień?

Czy Twój zapas energii kończy się zawsze wtedy, gdy siadasz do nauki lub zabierasz się do pracy?

Jeśli na chociaż jedno z powyższych pytań odpowiedziałaś(eś): TAK, to ten wpis jest dla Ciebie!


Miłość, ukojenie, pragnienie śmierci - czyli co daje mi wiara?

Dzisiaj temat wybitnie kontrowersyjny, czyli wsadzamy kij w mrowisko. I to nie byle jaki kij, gdyż temat Boga wydaje mi się jednym z najbardziej subiektywnych i dyskusyjnych problemów. Nie lubię unikać trudnych i niewygodnych tematów. Liczę dziś także na Twoją odwagę.



Bardzo długo zbierałam się do stworzenia tego wpisu, ale nie dlatego, że ten temat może Was zniechęcić. Powód jest zupełnie inny: w moim słowniku nadal brakuje wielu słów, których chciałabym użyć do określenia Boga. Obawiam się jednak, że nigdy ich nie znajdę, gdyż takie określenia po prostu nie istnieją. A najlepsze z istniejących można znaleźć w Biblii.

Wszyscy powinni stać się perfekcjonistami?

Z natury jestem perfekcjonistką.


Od tego muszę zacząć i piszę to – niestety – z lekkim żalem. Odkąd zaczęłam samodzielnie czytać, rysować i gotować, muszę wszystko robić najlepiej. Od zawsze muszę czytać najszybciej, pisać najładniej, gotować najsmaczniej, śpiewać bez zawahań i uczyć się bez potknięć. Muszę. Inaczej nie jestem w stanie niczego zaakceptować, a przynajmniej w teorii tak to działa. Bo przecież nigdy nie jest bezbłędnie i najlepiej. I choć zazwyczaj daję z siebie sto procent, to wiem, że mogłabym dawać dwieście. Powinnam starać się bardziej, uczyć więcej, ćwiczyć systematyczniej…  Od długiego czasu z tym walczę, choć czasami walka okazuje się być bardzo nierówna.

źródło: www.linkedin.com


Nie mierz życia czasem, który Ci uciekł

Jak wygląda Twój przeciętny dzień?



Budzisz się, wstajesz, ubierasz. W pośpiechu jesz śniadanie i biegniesz na zajęcia lub do pracy, po drodze rzucając kilka razy „dzień dobry” do sąsiadek. Jedna odpowiada. Tylko jedna. Wracasz zmęczona po całym dniu i nie masz już na nic siły, a przecież jeszcze musisz tyle zrobić w domu… Biegniesz do sklepu. Robisz zakupy, gotujesz cokolwiek na obiadokolację, byle by zdążyć przed snem. Przeglądasz pocztę, usuwając większość zbędnego spamu. Przez kilka chwil rozmawiasz ze swoim facetem. W końcu myjesz się i kładziesz spać.  Później kolejny i kolejny dzień. I w końcu ktoś pyta Cię na ulicy, czy jesteś szczęśliwym człowiekiem, a Ty – niezależnie od tego, co mu odpowiesz – masz w głowie tylko ten pośpiech i obowiązki.

Oddycham

Oddycham.

Szybko i głośno nabieram powietrze. Płytkie oddechy, z których płuca wydają się wybierać każdą cząstkę dostępnego tlenu. Biegnę przed siebie. Uwielbiam ten stan wyczerpania, gdy poza oddechami i naczyniami pulsującymi w okolicy skroni mój organizm nie przekazuje mi żadnych innych informacji. Biegnę, nie mając siły na żadne narzekanie, rozmyślanie o problemach ani obowiązkach, które czekają po powrocie. Biegnę przed siebie i nic więcej się w tej chwili nie liczy. Podziwiam życie... 
Wdech. Wydech. Wdech.

Każdy z nas potrzebuje pochwały

Ludzie dzielą się na dwie grupy: takich, którzy chcą i lubią być chwaleni i takich, którzy się do tego nie przyznają. Do tej pierwszej grupy z pewnością zaliczymy większość przedstawicielek płci pięknej, które zakładając nową sukienkę czy wracając od fryzjera czekają tylko na moment, kiedy zostaną pochwalone. I wielokrotnie możemy się nietypowo uśmiechać, częściej poprawiać włosy, dotykać delikatnie materiału sukienki, a mężczyzna i tak się nie domyśli. Bo nie został uprzedzony, a nie zawsze zwraca uwagę na takie drobne, ba, istotne zmiany. Ale podobno instrukcja obsługi kobiety w tym wypadku jest dosyć prosta. Trzeba pochwalić jej wygląd, powinno się to robić jak najczęściej, przecież właśnie dlatego starają się tak dobrze wypaść.

źródło: http://www.techbyte.pl