Minimalizm w kobiecej torebce - czy to w ogóle jest możliwe?

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie mój M, który w piątek wieczorem zabrał się do przeglądania mojej torebki:
- Nie boisz się zabierać do poszukiwań w damskiej torebce?
- Ale wiesz… Ty w zasadzie nie masz takiej damskiej torebki.

Do lektury zachęcam nie tylko panie, ale także panów, którzy - być może od dawna - próbują walczyć z nieładem w torebce swojej kobiety.

źródło: pixabay.com

Ale wracając do piątkowego wieczora…


Po krótkim wyjaśnieniu okazało się, że spojrzał na sprawę zupełnie stereotypowo, tzn. damska torebka to taka, w której nigdy nie można nic znaleźć. I oczywiście jest pełna „przydasiów”, począwszy od zbędnych kosmetyków, przez nici, narzędzia, różne inne, im bardziej nietypowe, tym lepiej.

I w tym momencie M. totalnie mnie zmiażdżył. Pod wieloma względami. Po pierwsze dlatego, że absolutnie nie czuję się gorzej przez to, że moja torebka „nie jest damska.” Długi czas udowadniałam sobie, że coś jest ze mną nie tak, skoro mam w niej tak mało i szukałam pomysłów, co jeszcze mogę do niej dorzucić. Wydawało mi się, że noszenie na zajęcia kremu, nici, mini-apteczki, dodatkowej paczki chusteczek itd. sprawi, że poczuję się bardziej kobieco. I teraz się zastanawiam dlaczego… bo to niby jest bardziej kobiece? Nie sądzę. Od kiedy dźwiganie mnóstwa kilogramów pod pachą jest kobiece? Od jakiegoś czasu (jak sięgam pamięcią wstecz, to już jakieś 2 lata) wrzucam do torebki tylko to, co naprawdę będzie mi potrzebne. I nigdy jeszcze niczego mi nie brakowało.

Po drugie przeraziło mnie stereotypowe patrzenie na tę sprawę. Nie tylko chodziło o M, ale o to, że wiele osób nadal wierzy, że każda kobieta w torebce ma mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo rzeczy. I faktycznie, część pań nadal nosi przysłowiowe młotki, bo przecież „przyda się”, ale wiele z nas ogranicza już zawartość swojej torebki.

Ale czy zasada minimalizmu jest tu możliwa do zastosowania?


Jestem pewna, że tak. Choć sam minimalizm może być w tym wypadku różnie rozumiany, zależnie od tego, na jak długo wychodzimy z domu. Najważniejszą zasadą, którą stosuję do utrzymania porządku w torebce jest jej regularne opróżnianie. Co to znaczy? Każdego dnia po powrocie z uczelni, sklepu, spaceru etc. wypakowuję z torebki wszystko, odkładam na miejsce, ewentualnie zostawiam w niej to, co z pewnością przed następnym wyjściem spakowałabym z powrotem (tj. chusteczki, dokumenty, portfel). Tylko tyle i aż tyle. Dla wielu z nas wydawać by się to mogło stratą czasu, ale jeśli dobrze pamiętam, co gdzie leży w pokoju, to odkładanie rzeczy na półkę jeszcze nigdy nie zajęło mi więcej niż minutę, a plusów takiego działania jest znacznie więcej. Po pierwsze mamy stale porządek. I często nie tylko w torebce, ale także np. na szafce, bo przy okazji schowamy jeszcze kilka innych rzeczy. Po drugie nie gromadzimy miliona paragonów, zużytych chusteczek, niedojedzonych kanapek, ulotek, torebki z okruszkami po zjedzonej drożdżówce… wszystko to regularnie ląduje w koszu, a nie na dnie naszej torebki. A znacznie przyjemniej szperać po czystej torebce, niż takiej z przykrymi niespodziankami, prawda?

źródło: pixabay.com


Po trzecie w torebce znajduje się tylko to, co jest nam danego dnia potrzebne


Każdego wieczora przed snem/ z rana przed wyjściem zastanawiam się, co będzie mi danego dnia potrzebne i tylko to wrzucam do torebki. Zazwyczaj przy dłuższym wyjściu jest to mały piórnik/dwa długopisy, kalendarz lub notatnik, butelka wody lub kubek z gorącą herbatą, pomadka, telefon, materiałowa torba na zakupy, czasami krem do rąk, jeśli naprawdę są w opłakanym stanie. I tak rzadko go używam. Do tego wszystko, co wymieniłam w powyższym akapicie (portfel, chusteczki, dokumenty). Na mniejsze wyjścia zupełnie wystarcza WERSJA LIGHT: dokumenty, portfel, chusteczki, klucze i telefon. Zauważyłam, że nawet podczas kilku godzin poza domem nie sięgam po pomadkę ani krem, jeśli nie robię zakupów nie używam materiałowej torby, jeśli nie idę na uczelnię, to notatnik i coś do pisania są mi zbędne – w telefonie można wszystko zanotować. A w torebce nie tylko nic się nie gubi, ale wręcz jest dużo miejsca (które niestety później M. wykorzystuje np. na swoją colę – muszę koniecznie zmienić torebkę na mniejszą! ☺ No dobra, żartuję. ).

Zastanawia mnie jeszcze tylko jedno… Czy dotarliście aż tutaj, czy przewijacie artykuł do samego końca? Proszę, dajcie znać w komentarzu, jeśli czytacie całość!

Dodatkowe zalety?


Posiadając niewiele rzeczy do noszenia, możemy szybko i łatwo zmienić torebkę. Nie wyobrażam sobie przekładać teraz między kieszeniami mnóstwa papierków, leków, nożyczek, nici, batoników, kosmetyków itd., a przy dosłownie kilku najważniejszych rzeczach zmiana torebki zajmuje dosłownie chwilę, nie mówiąc już o tym, że możemy wybrać jej mniejszy, zgrabniejszy model. Ale o modelach torebek nie będę tutaj dyskutować.

Panowie łatwo się w takiej torebce odnajdą. I znacznie chętniej przyjdą nam z pomocą, jeśli będą mieli nam coś podać. A jeśli już bardzo chcą coś dodać tam od siebie… dobra, nie. Nie po to zabrałam torebkę, żeby on ją teraz nosił.

Wizja przyszłości?


Mam wrażenie, że moja wersja LIGHT nadal nie jest zupełnie LIGHT. Przecież teraz można płacić telefonem, dokumenty wrzucić w jego etui, a telefon schować do kieszeni. I torebka staje się zupełnie zbędna. Choć wiecie… tak naprawdę to ją lubię i nie chcę się z nią rozstawać!

I na koniec – tradycyjnie już – pytanie do Was.
Drogie panie: jak wygląda wyposażenie Waszych torebek? Nosicie ze sobą apteczki, kosmetyczki czy może mnóstwo książek? A może też miałyście dosyć i przerzuciłyście się na wersję light?
Drodzy panowie: co najchętniej zmienilibyście w damskich torebkach i co najbardziej Was w nich wkurza? ☺
Jeśli spodobał Wam się artykuł, koniecznie udostępnijcie innym (potrzebującym paniom)!

Cudownego tygodnia!

Magda

50 komentarzy:

  1. Super opisane, brawo dla Ciebie, ciekawie do tego stopnia że przeczytałam od początku do końca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) Bardzo mi miło. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  2. Czyli ja też nie mam "prawdziwej" damskiej torebki. Noszę w niej tylko potrzebne rzeczy, które spokojnie zmieściłabym w kieszeniach. I tak jak napisałaś: dobrym sposobem na to jest np. zmiana shoppera na listonoszkę - nawet jak się będzie chciało wrzucić do niej coś jeszcze, to i tak nie wejdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda! :) Choć w tej chwili noszenie dużych toreb albo torebki i dodatkowej torby jest nie tylko modne, ale po prostu często spotykane.
      Wszystko zależy od tego, ile naprawdę potrzebujemy.
      Wszystkiego cudownego!

      Usuń
  3. Dopóki nie zostałam mamą to moja torebka zawierała tylko: klucze, portfel, telefon i chusteczki :) Jednak odkąd mam synka to moja torebka po 1 jest w rozmiarze XXL a po 2 jest tam mnóstwo rzeczy :) Taki urok bycia mamą hehe :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie jestem mamą, więc nie muszę nosić w swojej torebce wszystkich rzeczy dla dziecka ;)
      Ale też torebka jednej mamy znacznie będzie różniła się od torebki drugiej mamy... wiesz mam nadzieję co mam na myśli ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Mam wrażenie że w kobiecych torebkach jest wszystko, łącznie z działem przeciwpancernym :-) :-) Co prawda sam owej nie noszę :-) ale coś nie coś widziałem i wiem,że w kobiecej torebce jest wszystko tylko nie porządek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerazisz się w takim razie pustką w mojej torebce ;)
      Wszystkiego dobrego dla Ciebie i serdeczne pozdrowienia!

      Usuń
  5. Ja do minimalizmu się nie nadaje. W mojej torbie musi być dużo rzeczy. Dobrze jest jednak kupić mniejszą torbę, wtedy mniej rzeczy się w niej mieści :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak nie mam w torebce wszystkiego to mam wrazenie, ze nie jsetem gotowa na wszystko :D

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tak myślałam, a później okazało się, że nawet jak coś mam, to i tak tego w potrzebie nie użyję. Więc przestałam dźwigać :)
      Wszystkiego cudownego!

      Usuń
  7. well i think without bag accessories im nathink,thanks for sharing..
    https://clicknorder.pk online shopping in lahore

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I don't agree. Your bag (and bag accessories) can't say you're nathink!
      All the best!

      Usuń
  8. Przeczytałam całość. :) Bardzo fajny post. :) Ja codziennie wieczorem (ewentualnie rano) wyrzucam papierki po kanapkach i inne zbędne rzeczy. Jeśli chodzi o zwykłe wyjście, np. do sklepu zabieram małą torebkę, ogólnie bardzo lubię te malutkie modele. Natomiast na uczelnię biorę ze sobą listonoszkę (oczywiście nie jakąś ogromną). :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też lubię te małe modele! :)
      Choć na uczelnię itd. jednak niestety muszę zabierać większą torebkę, zeszyt/notatnik (nie mówiąc już ewentualnie o książce) mam większy niż mała torebka ;)

      Wszystkiego cudownego! :)

      Usuń
  9. W mojej można znaleźć dosłownie wszystko....a od kiedy mam dziecko to już w ogóle. Zabawki, chusteczki nawilżające itd ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W mojej też panuje minimalizm :) Noszę notatki akurat potrzebne na uczelnię, kosmetyczkę z lekami (ale muszę je mieć zawsze przy sobie), portfel, telefon, chusteczki, gumę do żucia i w niektóre dni kalkulator, bo trzeba mi na zajęcia. Poza tym jak dłużej nie ma mnie w domu, to jakieś jedzonko, ale to już muszę upychać. Niby mało rzeczy, ale ledwo się mieszczę w dużej torbie xD Za to na weekendy przenoszę się na małą torebkę i wtedy mam tylko telefon, klucze, portfel.

    Za to moja siostra jest mistrzem w gromadzeniu śmieci w torebce i potrafi miesiącami nosić jakieś niepotrzebne rzeczy xD jak każe mi coś poszukać, to grzebię w niej i grzebię, a i tak ciężko coś znaleźć xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że nasze torebki są bardzo podobne ;)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  11. Koleżanka mojej mamy miała w torebce młotek! XDD
    U mnie też jest raczej minimalistycznie, nie lubię dźwigać zbyt wielu rzeczy, więc mam tylko to co potrzebne i też staram się regularnie opróżniać torbę :D Kiedyś nosiłam w niej mnóstwo pierdółek, ale teraz by mnie to tylko drażniło. Lubię mieć lekko i wszystko co potrzebne pod ręką, dlatego też lubię mieć w torbie kilka kieszonek ;) Moje standardowe wyposażenie to portfel, klucze, butelka wody + ewentualnie jedzonko, pomadka, chusteczki i jeden zeszyt "do politechniki" :D Pozdrawiam ciepło! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, "zeszyt do politechniki" lubię najbardziej. U nas dużo osób nosi zeszyt "do medycyny", ja wolałam mieć osobne na poszczególne przedmioty ale coraz bardziej przekonuję się do jednego ;)
      Tak, kieszenie w torebce obowiązkowo! :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Świetnie to napisałaś i .. zgadzam się w 100% :) Zapraszam na mojego bloga, do wzięcia udział w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Noszę ze sobą mini kosmetyczkę, w której w zasadzie jest krem do rąk, antyperspirant i tabletki na ból głowy. Oprócz tego portfel i butelkę wody. U mnie problem polega na tym że mam w niej kupę śmieci... Jakoś nie mam w nawyku wyrzucania śmieci do kosza przy drodze, tylko wszystko pakuję do torebki. Co gorsza, opróżniam dopiero jak nie mogę jej zamknąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba nie dałabym rady tak funkcjonować :)
      Wszystkiego cudownego!

      Usuń
  14. U mnie niestety w torebce jest bardzo duże rzeczy. Ale powiem Ci, ze praktycznie wszystkie używam. Chodzę do szkoły wiec mam zawsze oczywiście książki, teczkę z papierami/kserowano, piórnik, kalendarz, mała kosmetyczkę z pudrem, woskiem do aparatu, mała szczoteczka do aparatu, ewentualnie jakimiś ramionami, mokrymi husteczkami i zwykłymi i z pomadka ochronna i kolorowa (zawsze jedna, ta która mam tego dnia na ustach) poza tym zawsze nosze leży sobie perfumy, słuchawki, klucze, porwał, wodę, kubek termiczny z ciepłym napojem. No i chyba tyle co nie zmienia faktu ze jest ciężko :p
    ONLY DREAMS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, pamiętam, że do szkoły nie miałam możliwości nie wziąć książki, albo mieć jeden (cieńszy) zeszyt do wszystkiego, szkoła jednak rządzi się trochę swoimi prawami. Tak samo teraz na studia, jeśli mam zajęcia na oddziale, to też obowiązkowo fartuch, buty, stetoskop itd. Ale jednak nie określam tego jako "standardowa zawartość" mojej torebki :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Świetnie i mądrze wszystko napisałaś 😄

    OdpowiedzUsuń
  16. Co jest u mnie w torebce, to zwykle wersja bardzo light bo to pieniądze, karta miejska, klucze, papierosy i zapalniczka ( czasem dwie ). Czasem o dziwo dorzucam tam telefon jeśli nie mam słuchawek i nie muszę zerkać na playlistę. Od wielkiego dzwonu znajdzie się tam też błyszczyk do ust.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też taka wersja light! :)
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  17. Ja zwykle w torebce noszę podstawowe rzeczy i to niezbyt wiele, bo często zamieniam ją na plecak i nie chcę zapomnieć o niczym ważnym ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam artykuł i w pełni zgadzam się ze wszystkim. Ja jestem typem osoby, która wiecznie ma w niej bałagan, chociaż czasem staram się go okiełznać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny i przydatny post☺
    U mnie w torebce od dłuższego czasu panuje p
    Mniejszy bałagan, odkąd zaczęłam regularnie pozbywać się paragonów, chusteczek.
    Dokumenty noszę w portfelu, błyszczyk i telefon w kieszeni ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieszenie czasami mogą wiele pomieścić, niejednokrotnie więcej, niż mała torebka :)
      Ale tak, pozbywanie się paragonów i chusteczek naprawdę ułatwia utrzymanie porządku ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Świetny post ;) co do całkowitego minimalizmu to w życiu hahah, bo ja po prostu kocham swoją kolekcję torebek, a telefonu już nie wyobrażam sobie nosić w kieszeni. Właśnie na uczelnie często zabieram większą torebkę, aby zmieścić w niej zeszyt A4, wygodniej jest mi w nim pisać. A jeśli chodzi o ilość rzeczy w środku to też nie jest to jakaś duża liczba. Już dawno zrezygnowałam z noszenia całej kosmetyczki, ograniczyłam się tylko do perfumki, pomadki, korektora i lusterka, reszty kosmetyków nigdy nie używałam. Dlatego warto jest się zastanowić, co tak naprawdę jest nam potrzebne.
    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W takim razie mojej torebki również nie można określić jako 'damskiej' :) Zawsze noszę tylko najpotrzebniejsze rzeczy i utrzymuję w niej porządek :)
    Pozdrawiam :*
    Natforart klik

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio rzadko korzystam z torebki - na uczelnię wybieram się z plecakiem i moje plecy są mi za to wdzięczne! Wcześniej uparcie nosiłam książki w torebce, ale było mi po prostu zbyt ciężko. Gdy już zdecyduję się na torebkę to zawsze wiem, co gdzie mam - lubię torebki z wieloma komorami i kieszeniami po to by nie wrzucać wszystkiego do jednej przegrody i mieć porządek. :D
    Zapraszam do siebie i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dużo kieszeni zdecydowanie ułatwia orientację ;)
      Ja w jednej swojej torebce zamontowałam jeszcze takie kółeczko od breloczka i na nim wieszam klucze, wtedy nigdy nie muszę ich długo szukać, co jest dla mnie ważne zwłaszcza, gdy wracam ze sklepu z siatkami pełnymi jedzenia!

      Usuń
  23. Mój chłopak raczej nie wypowiedziałby się w tym temacie, nie widziałam by kiedykolwiek zaglądał do mojej torebki :D Moja torebka musi być duża, bo ja naprawę trochę ze sobą noszę. Mam jednak przegródki, co ułatwia mi sprawę porządku w torebce. Malutka na klucze do szafki w pracy i kluczyk od samochodu. Większa na pomadkę ew. wazelinkę, chusteczki, wodę, jakąś przekąskę, perfumkę średnia, na papieroski i zapalniczkę, ostatnia większa na portfel i telefon :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazwyczaj staram się odwdzięczać za komentarze u siebie, więc jestem. Z pewnym opóźnieniem, ale o ile mnie znasz z moich postów, zrozumiesz dlaczego.

    Zupełnie niedawno, kiedy przy okazji i u mnie pojawiło się coś o torebce, w komentarzu pewna osoba (tak jakby)napisała, że to mężczyźni dość często powodują, że damskie torebki są przepełnione :)

    Nigdy mi nie przyszło do głowy, że kobiety "przepełniają" torebki aby zachować stereotyp. Po prostu tak mają, że potrzebują mieć wszystko pod ręką :)
    To, że ty jesteś "inna" wcale nie oznacza, że nie jesteś kobieca, potwierdza to tylko wyjątki od reguł, że nie wszyscy są tacy sami.
    Samo zastosowanie minimalizmu zależy głównie od tego, czy dana osoba go wyznaje. Jedni potrzebują wszystko, innym starczy portfel w ręce, a to również zależy od tego dokąd idzie.
    Co do bałaganu i to nie tylko w kontekście torebki przypomina mi się stwierdzenie: "To nie bałagan, to nieład artystyczny".
    Można by wiele pisać, ale w zasadzie byłoby to powtarzanie po autorce akurat innymi słowami ;)
    W odpowiedzi na pytanie na koniec:
    Nic bym nie zmienił w kobiecej torebce. To nie moja torebka więc czemu miałbym coś zmieniać. Skoro wam kobietom z tym dobrze to dobrze i wcale mnie to nie wkurza.
    Zdarza się, że moje małżonka prosi mnie bym wyciągnął coś z jej torebki. Najczęściej poddaję się przy trzeciej próbie, kiedy otwieram 3 kieszonkę i nic. Podaję jej wtedy całą torebkę i załatwione.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za interesującą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się, że akceptujesz nasze torebki, niezależnie od tego, czy są inne (jak moja, ale też widzę w komentarzach, że nie jestem tutaj jedyna), czy typowo przepełnione! :)
      I wielki szacunek dla Ciebie za to, że poddajesz się dopiero po trzech próbach - wielu facetów od razu podałoby torebkę kobiecie. :)
      A o tym, że to mężczyźni zapełniają nasze torebki i o "nieładzie artystycznym" też wielokrotnie słyszałam :)
      Choć zapewne jeszcze wiele mnie w tym świecie zaskoczy.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za komentarz!

      Usuń
  25. Aż zrobiłam porządek w swoich dwóch torebkach. Najbardziej ucieszył mnie znaleziony, ususzony już liść z zeszłorocznej Chorwacji. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no pięknie! :) Ale był pokruszony, czy w całości? :D
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  26. Jestem matką i widzę ile potrzebuje rzeczy wychodząc z dzieckiem, a kiedy sama. Z dzieckiem mam mnóstwo "a się przyda" bo i pampersy i chusteczki mokre i zabawki i butelki (torbę mam gigantyczną). Ale jak wychodzę sama to w torebce tak jak i Ty mam tylko to co się mi przyda. Plus jakiś krem do rąk, balsam do ust zamknięty w kosmetyczce dzięki czemu też zawsze wiem co gdzie walnę do torebki i nie muszę szukać :D chyba że klucze do auta wpadną między portfel a telefon ;> xD

    Buziaki,
    coraciemnosci.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, czyli mówisz, że przy dziecku wszystko się zmienia :) Podejrzewam, że masz rację. A czy masz czasami tak, że wychodząc sama jednak brakuje Ci tego "pełnego wyposażenia", które nosisz wychodząc z dzieckiem? :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Mój minimalizm polega na tym, że mam małą torebkę :) to mój sposób, chociaż i tak mam wrażenie, że całkiem sporo dziecięcych zabawek się w niej mieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najskuteczniejszy sposób! :)
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  28. Ja mam całkiem sporą torebkę i z reguły wrzucam w nią wszystko, co się tylko da, zapominając o tym później... Zero minimalizmu u mnie :'D

    OdpowiedzUsuń
  29. Moja Kochana Madziu... ;) powiem tak, często zmieniam torebki. Nie, nie jestem milionerką, mam kilka torebek i kilka toreb. Te większe na przejazd do domu raczej, a mniejsze na coddzień. No i staram się wywalać paragony i zasmarkane chusteczki bo to jest zmora. Noszę od jakiegoś czasu krem do rąk, pomadke, coś do pisania i zeszyt lub książkę, portfel, klucze, telefon. Chyba że idę na imprezę to mogę upchnąć do kieszeni albo mini torebki wszystko co trzeba. Ale nie stresuję się tymi torebki zbytnio, jest więcej to jest, jest mniej to jest, nie zaprzątam sobie tym zbytnio głowy :) A tak ogólnie jak będę miała pieniądze to kupię sobie mały plecaczek podręczny i będzie miodzio dla mnie i kręgosłupa ;)
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to widzę podobnie całkiem, jak u mnie ;)
      Podręczny plecaczek super sprawa, choć czasami brakuje mi tego szybkiego dostępu do zawartości, jaki jest przy korzystaniu z torebki ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  30. Jako Ksantypa napiszę krótko, ja bym zlikwidowała obyczaj zaglądania do damskich torebek przez panów, obojętnie mężów czy sympatii. To samo dotyczy telefonów, a nawet szufladek. Jeśli już, to z bardzo ważnych życiowych powodów, bo takowe bywają. A w mojej torebce musi być dowód osobisty, klucz do mieszkania, telefon / nie zawsze /, oraz chusteczki higieniczne, bo jestem alergikiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja bym nie likwidowała, wielokrotnie już skorzystałam na pomocy przy "podaniu czegoś" ze środka. Ale oczywiście, czasami są rzeczy, gdzie niekoniecznie panowie muszą zaglądać ;)
      A alergie to faktycznie spory problem :( , chusteczki obowiązkowe!
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Każdy z nich to dla mnie promyk szczęścia. A jak wiadomo... szczęścia nigdy zbyt wiele :)

Blogosfera to nie tylko pisanie, ale także czytanie blogów, dlatego jeśli skomentowałaś/eś mój wpis postaram się zajrzeć także do Ciebie. Nie musisz wstawiać linków w komentarzu :)